Menu

Z siatkówką przez życie

Siatkówka widziana oczyma kibica. Refleksje i szczere wypowiedzi na różne tematy związane z tym pięknym sportem

FEFE ZWOLNIONY! CZY W KOŃCU DOCZEKAMY SIĘ POLAKA NA STANOWISKU TRENERA REPREZENTACJI POLSKI?

czarny.alibaba1994

Ostatnio Polski Związek Piłki Siatkowej podjął decyzję o zwolnieniu obecnego trenera reprezentacji Polski siatkarzy Ferdinando de Giorgiego po nieudanych Mistrzostwach Europy. Po przedstawieniu przez niego raportu po wspomnianym turnieju Prezes Jacek Kasprzyk postanowił nie dać mu drugiej szansy.

Tak krótko na tym stanowisku nie pracował nikt. Nawet Daniel Castellani prowadził naszą kadrę przez dwa sezony reprezentacyjne. Fefe nawet tyle czasu nie dostał. Ja pozwolę sobie jednak cofnąć się w czasie troszkę dalej. Mianowicie pierwszym błędem było zwolnienie duetu Antiga – Blain. Trener Antiga zdobył z Polakami Mistrzostwo Świata, przez durnowate przepisy FIVB Polska nie awansowała do Igrzysk Olimpijskich z Pucharu Świata, przegrywając tam jeden mecz i zajmując trzecie miejsce. Po czym w turniejach kwalifikacyjnych zaprezentowała się bardzo dobrze i ten awans wywalczyła jako jedna z ostatnich drużyn. Pisałem o tym trochę wcześniej, zastanawiając się jakim cudem Mistrz Świata musiał przejść aż tak długą drogę do Rio. Ale nie o tym. Trenerowi Antidze tak naprawdę nie wyszedł jeden turniej – Olimpiada. O Mistrzostwach Europy sprzed dwóch lat nie wspominam, bo one nic nie dawały, gdyż Puchar Świata odbył się wcześniej, a przecież Mistrz Starego Kontynentu kwalifikacji olimpijskiej nie ma. Antiga zapłacił głową za jeden turniej. Nawet w Lidze Światowej Polska dwukrotnie walczyła w Final Six. Praca trenera Antigi mogła przynieść skutki, długofalowa praca. To trenerowi, który już chwilę z tą drużyną pracował powinno powierzyć się misję odmłodzenia drużyny, a nie komuś nowemu. A dlaczego uważam że Stephane Antiga powinien nadal być trenerem Polski? III miejsce w Lidze Światowej 2017 z reprezentacją Kanady. Antiga na otwarcie wywalczył z Kanadą, reprezentacją posiadającą dużo mniejszy potencjał niż Polska, z przyszłą gwiazdą ligi chińskiej w składzie, ogromny sukces. Kanada przegrywała z Polską w fazie interkontynentalnej, a mimo to znalazła się w turnieju finałowym i tam dotarła aż na podium. A co Polska pod wodzą de Giorgiego „zdobyła”? Faza interkontynentalna Ligi Światowej i baraż o ćwierćfinał Mistrzostw Europy. Jeszcze trzy lata temu niektórzy twierdzili, że za Mistrzostwem Świata stoi przede wszystkim Philip Blain. Tutaj już go nie było, a sukces Kanady w Lidze Światowej i pokonanie w meczu o brąz Amerykanów to jak dla Polski Mistrzostwo Świata.

Teraz coś o Fefe. W Polsce chciano z niego zrobić trenera-boga, bo on to wyprowadził ZAKSĘ w dołka, kiedy to przez kilka dobrych lat nie mogła wywalczyć Mistrzostwa Polski czy podwójnej korony. Już był niczym zbawca polskiej siatkówki, gwarant sukcesów. Ale w sporcie gwarancji sukcesów nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Sport jest niesamowicie nieprzewidywalny. Jedna kontuzja, jeden tzw. Dzień konia po stronie przeciwnika i faworyt turnieju odpada. Pamiętajmy jednak, że praca trenera reprezentacji biegunowo odbiega od pracy trenera w klubie. Związek o tym chyba zapomniał. Mówiono, że Antiga nie miał doświadczenia, ale on je zdobył. Pracował z bardzo dobrym trenerem w reprezentacji, który mu sporo pomógł i sporo nauczył. Teraz ono procentuje, tyle że już nie w Polsce. De Giorgi miał jedynie doświadczenie w prowadzeniu klubów włoskich, rosyjskich, ale praca z drużyną narodową to też dla niego było jakieś novum. Wszyscy w Polsce myśleli, że skoro Konarski czy Bieniek imponują formą w lidze, będą to samo robić w reprezentacji. Ale w reprezentacji nie mieli Toniuttiego – obecnie najlepszego rozgrywającego na świecie. W reprezentacji Polski takiego wirtuoza nie mamy i chyba się go długo nie doczekamy. To nie jest błąd trenera, bynajmniej, ale dopasowanie stylu gry do tego, czym szkoleniowiec dysponuje też jest ważne. O błędach w polityce kadrowej już wspominałem, o słabej grze też, więc powtórkę sobie oszczędzę. Postawiono na duet de Giorgi – Gruszka, no bo przecież PZPS założył z góry dogmat nieomylności de Giorgiego a Gruszka miał być posłusznym uczniem. Tylko od kogo miał się uczyć? Od Pana, który sam niewiele umiał, a raczej nic nie umiał, jeśli chodzi o prowadzenie drużyny narodowej. Antiga natomiast uczył się od świetnego szkoleniowca, który jako samodzielny trener reprezentacji Francji święcił z nią sukcesy takie jak III miejsce na Mistrzostwach Świata czy wicemistrzostwo Europy. I nauczył się wiele. Dlatego właśnie uważam, że zwolnienie Antigi, który przez tyle lat gry w Polsce biegle mówił po polsku, który okazał się strzałem w dziesiątkę, było ogromnym błędem. Jak się okazało, zatrudnienie de Giorgiego jeszcze większym.

Teraz robi się jeszcze największy problem – znalezienie zastępcy. Antiga pracuje w Kanadzie, Blain w Japonii. Anastazi? Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Giani? Jak na razie szkoleniowiec reprezentacji Niemiec. Polski trener? U nas katastrofalny brak doświadczonych trenerów. Kandydatami mają być Kowal, Gruszka czy Bednaruk. Szukamy charyzmatycznego trenera, najlepiej z Polski. Ten pierwszy z listy odpada, gdyż trener Kowal do charyzmatycznych nie należy. Ma on doświadczenie w pracy z drużyną klubową, ale rzadko przełamuje pewne schematy, w których woli uparcie tkwić (jak mit wyrównanej dwunastki z czasów prowadzenia Resovii). Jego doświadczenie pracy z jakąkolwiek drużyną narodową to prowadzenie polskiej kadry B w roku 2015. Gruszka to zupełnie niedoświadczony trener, który dopiero co zaczął pracować z klubem. Można by go porównać do Antigi, z tą jednak różnicą, że nie ma on tak doświadczonego asystenta u boku, jakiego miał Antiga. W Polsce kandydata na taką postać, jaką był Philippe Blain, nie ma. Ostatni polscy trenerzy reprezentacji Polski to Stanisław Gościniak, Waldemar Wspaniały czy Ryszard Bosek. Oni jednak już kilka dobrych lat trenerami nie są. Ostatni z nich – Jakub Bednaruk to dość zaskakujący kandydat. Prowadził jedynie w swojej karierze Politechnikę Warszawską – polskiego, ligowego średniaka. I tu lista polskich trenerów się zamyka. Może postawić wszystko na jedną kartę i trenerem zrobić Sebastiana Pawlika? Na to pytanie niech już odpowie PZPS. Kiedy narodziła się nam złota polska młodzież, odczuwamy dramatyczny brak polskich trenerów. Spójrzmy na trzy najlepsze zespoły sezonu 2016/2017: Trenerem Mistrza Polski był Ferdinando de Giorgi, Skrę do wicemistrzostwa poprowadził Philippe Blain, a brąz Mistrzostw Polski zdobył Australijczyk Mark Lebedew. Dotychczas główny kandydat - Polak na trenera kadry – Andrzej Kowal – pogubił się w swoich schematach prowadzenia drużyny, nie potrafił wybrnąć z dołka, kiedy zaczęły się problemy kadrowe, tylko począwszy od sezonu 2015/2016 wpadał w ten dołek coraz głębiej, aż wreszcie i on stracił swoją posadę. Trenerów polskich nie ma.

Dalej nie mogę odżałować zwolnienia Antigi. To był taki na wskroś trener – Polak, który ostatnie lata swojej kariery spędził w Polsce, który wreszcie mówił po polsku do zawodników, mimo że to Francuz. Trener bezkompromisowy, o czym może najlepiej świadczyć odstawienie w 2014 roku Bartka Kurka na bok. Późniejsze zrobienie z niego atakującego też o mały włos nie dało nam ogromnego sukcesu w postaci zwycięstwa w Pucharze Świata. Jeden nieudany turniej i „adieu”? Przypomnę, że Andrea Anastasi skończył Igrzyska w Londynie na tej samej fazie, a jednak dostał szansę prowadzenia kadry jeszcze przez rok. Tego zabrakło teraz. A szkoda, bardzo bardzo szkoda. Francja to kraj świetnych zawodników jakiejkolwiek dyscypliny sportu, którzy potem stają się świetnymi trenerami. W siatkówce poza Antigą świetni zawodnicy z lat 80’ i 90’ ubiegłego wieku – Philippe Blain i Laurent Tillie również są świetnymi szkoleniowcami, w piłce nożnej Zinedine Zidane to jeden z najlepszych zawodników w historii futbolu i obecnie jeden z najlepszych trenerów, w szczypiorniaku Didier Dinart to przed laty świetny obrońca, teraz trener Mistrzów Świata.

Wyjątek od przysłowia: „nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki” dopuściłbym, gdyby to trenerem ponownie miał zostać Antiga. Ale jest to niemożliwe. Kanada szybko takiej perełki nie wypuści, nie popełni tego samego błędu, jaki popełniła Polska. Nie na darmo bowiem kiedyś Jan Kochanowski stwierdził że: „Nową przypowieść Polak sobie kupi; Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”.

© Z siatkówką przez życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci