Menu

Z siatkówką przez życie

Siatkówka widziana oczyma kibica. Refleksje i szczere wypowiedzi na różne tematy związane z tym pięknym sportem

BARDZO INTENSYWNY 2019 ROK.

czarny.alibaba1994

Dla polskich siatkarzy nadchodzący rok będzie jednym z najintensywniejszych sezonów reprezentacyjnych, o ile nie najintensywniejszy w hisotrii. Jak bowiem zapowiedział Prezes PZPS-u Pan Jacek Kasprzyk w jednym z programów „Prawda Siatki”, w obecnym sezonie reprezentacyjnym nowo powołane dwie drużyny narodowe – kadra A i niejako odkurzona kadra B maja wziąć udział łącznie w następujących rozgrywkach: Lidze Narodów, Pucharze Świata, Mistrzostwach Europy, turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich oraz Letniej Uniwersjadzie. Być może również obejrzymy jedną z polskich reprezentacji w Igrzyskach Europejskich. Grania dużo, ale i młodzi siatkarze w kadrze B zdobędą niezbędne doświadczenie i ogranie na poziomie międzynarodowym. Cieszy inicjatywa prowadzenia dwóch równoległych seniorskich drużyn narodowych, która wygasła po sezonie 2015. Wówczas to kadra B pod wodzą Andrzeja Kowala z niemałym powodzeniem brała udział w Lidze Europejskiej oraz Igrzyskach Europejskich. Dwa lata wcześniej zawodnicy kadry B zdobyli srebro Letniej Uniwersjady w Kazaniu. Jak widać, potencjał mamy ogromny, trzeba go tylko umiejętnie wykorzystać. To z kolei może nam zapewnić możliwość dużej rotacji w kadrze A i odpowiednio wysoki poziom drużyny narodowej na kilka dobrych lat. Jednak przydatność i sens posiadania dwóch drużyn narodowych to dużo szerszy temat, który na pewno nie umknie mej uwadze. Teraz skupmy się na tym, co nas czeka już niebawem.

Na pierwszy rzut ognia, jak to zwykle bywa, pójdą rozgrywki Ligi Narodów. Zaraz po zakończeniu rozgrywek klubowych wystartuje II edycja tych rozgrywek. Nowy system wydaje się sprawdzać, chociaż podróże niektórych drużyn pozostawiają wiele do życzenia. System każdy z każdym zdaje się zdawać egzamin dużo lepiej, niż znany w nieistniejących już rozgrywkach kobiecych – World Grand Prix, gdzie panował zupełnie niezrozumiały i skrajnie niesprawiedliwy system, w którym drużyny rozgrywały po 9 meczów a w rozgrywkach brało udział 12 zespołów. Nie dość, że nie każdy zespół miał możliwość rozegrania jednego meczu z każdym z 11 pozostałych, to jeszcze dochodziło do sytuacji, gdzie bywało, że zespoły rozgrywały po 2 (!) mecze z jednym z pozostałych, z innymi nie grając w ogóle. Na szczęście mamy w miarę sprawiedliwy system, bo o innych absurdalnych pomysłach FIVB już pisałem. Możecie znaleźć to tutaj – http://siatkarskiblog.blox.pl/2017/06/ABSURD-GONI-ABSURD-ndash-KOLEJNE-BEZSENSOWNE-POMY.html. Miejmy nadzieję, że Polska, wzorem ubiegłego roku, włączy się do walki o Final Six, który w tym i w kolejnych dwóch latach odbędzie się za oceanem. Mimo zapowiadanych dużych rotacji stać nas na to. Choć czy Final Six czy nawet medal Ligi Narodów nie są priorytetem na nadchodzący sezon reprezentacyjny, to jednak warto powalczyć. Medal jest medal, nie ważne z jakiego kruszcu.

Końcem czerwca w stolicy Białorusi – Mińsku – odbędzie się druga edycja nowo utworzonych rozgrywek – Igrzysk Europejskich. W pierwszej edycji, w siatkarskim turnieju, udział wzięła kadra B złożona w znakomitej większości z zawodników młodzieżowych (tj. do lat 23). Turniej zakończyła w czwórce najlepszych drużyn, ale nie był to jakoś zaskakująco słaby wynik, gdyż zarówno Niemcy jak i Bułgarzy, a więc finaliści tego turnieju wystawili swoje najsilniejsze składy. Jednak było to bardzo dobre przetarcie dla chłopaków. Kilku z nich obecne stanowi już o sile kadry A. Mowa tu oczywiście o Arturze Szalpuku czy Olku Śliwce. Oni najpierw godnie zaprezentowali swój kraj na zawodach niższej rangi, można to nawet określić reprezentacyjną drugą ligą, gdzie zebrali bezcenne doświadczenie, by później wspólnie z bardziej doświadczonymi kolegami z drużyny sięgnąć po złoto Mistrzostw Świata. Obyśmy i teraz, po udziale młodszych siatkarzy z dużo skromniejszym stażem reprezentacyjnym w tychże rozgrywkach doczekali się takich następców jacy wyrośli z dwóch wspomnianych wcześniej zawnidków.

Początkiem lipca zawodników początkowo przypisanych do kadry B czekać będzie kolejny sprawdzian -  zmagania w Olimpiadzie Studenckiej czyli Letniej Uniwersjadzie. Miejmy nadzieję, że i w tych rozgrywkach Polacy osiągną sukces. Wcześniejszymi laty bowiem polscy siatkarze przywozili z tej imprezy wiele medali. Poza wspomnianym przeze mnie srebrem z 2013 roku mężczyźni zdobyli srebro w 1993 roku, złoto w 1991 roku, natomiast kobiety zdobywały kolejno: brąz w 2009 roku, złoto w 2007, srebro w 2005 roku. Jak więc widzimy, również i w tych rozgrywkach Polacy zapisali się na kartach historii. Na pewno dla tych debiutujących z Orłem na piersi chłopaków będzie to nie lada przeżycie i niezbędne doświadczenie. Plusem jest to, że nie zostaną oni rzuceni na głęboką wodę, od razu do pierwszej drużyny, lecz będą mogli zbierać pierwsze reprezentacyjne szlify w rozgrywkach niższej rangi.

Sierpień to najważniejszy moment całego sezonu reprezentacyjnego. W gdańskiej ErgoArenie odbędzie się turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich 2020. Naszym priorytetem jest wywalczenie awansu już teraz, w tym roku, w tym sierpniowym turnieju, którego jesteśmy gospodarzami. Nikt nie chce powtórki z 2015 roku, gdzie do końca Polacy, również i wówczas aktualni Mistrzowie Świata, drżeli o awans. Nie udało z Pucharu Świata, gdzie mimo 10 zwycięstw i tylko jednej porażki, mimo zdobycia brązowego medalu awansu nie uzyskaliśmy. Nie udało się z I turnieju kwalifikacyjnego, gdzie po meczu z Niemcami ledwo wywalczyliśmy awans do ostatniej szansy na wyjazd do Rio – turnieju śiwatowego w Japonii. Popatrzmy, jaką drogę do Igrzysk przejść musiał Mistrz Świata – 11 meczów na Pucharze Świata, 5 meczów w turnieju kwalifikacyjnym w Berlinie i na koniec 7 meczów w światowym turnieju kwalifikacyjnym. Łącznie to dało horrendalną liczbę 23 przystanków w drodze do Rio. Czy taką drogę powinien przebyć Mistrz Świata? Kolejny bezsens i niedorzeczność po stronie betonów zasiadających w FIVB, o czym również wspomniałem w przytoczonym na wstępie artykule

U progu nowego roku byliśmy świadkami losowania grup finałów Mistrzostw Europy rozgrywanych we wrześniu. Po raz pierwszy w historii turniej ten zostanie rozegrany aż w czterech krajach – Belgii, Holandii, Francji oraz Słowenii. Po raz pierwszy w historii również weźmie w nim udział 24 zespoły, w tym oczywiście Polska. Polacy liczą na sukces w Mistrzostwach Europy, zdobycie kolejnego medalu do bogatej kolekcji krążków czempionatu Starego Kontynentu. Przypomnijmy, iż Polacy zgromadzili na swoim koncie 8 medali Mistrzostw Europy – jeden złoty z 2009 roku, pięć srebrnych zdobytych taśmowo w latach 1975 – 1983 oraz dwa brązowe z turniejów rozegranych w latach 1967 oraz 2011. Dwukrotnie jako gospodarz (wspólnie z Danią w 2013 roku i samodzielnie sprzed dwóch lat) kończyliśmy udział w Mistrzostwach Europy na meczu barażowym o prawo gry w fazie ćwierćfinałowej. Liczymy, że tym razem przebrniemy ten mecz i zagramy już w każdym kolejnym aż do samego końca.

Zwieńczeniem sezonu reprezentacyjnego będzie nikomu niepotrzebny turniej towarzyski omyłkowo nazwany Pucharem Świata. O ile wcześniejsze edycje, do 2011 roku włącznie, dawały, bez względu na okoliczności, kwalifikację olimpijską trzem najlepszym zespołom turnieju, to od 2015 roku rozpoczęły się różnorakie kombinacje, czasami iście alpejskie. Otóż ktoś we władzach FIVB wpadł na pomysł, że skoro gospodarz poprzedniej Olimpiady – Brazylia – ma prawo gry w tym turnieju to awans uzyskają tylko dwa najlepsze zespoły. Kto na tym ucierpiał? Polska. Pozostaje tylko temu jegomościowi lub jegomościom, pomysłodawcom zadać pytanie znane z polskiego filmu lat 90-tych: „Czy Tobie czasem, Wąski, sufit na łeb się nie spadł?”. Pozostaje zagwostka jakież to pytanie zadamy w tym roku? Skoro w 2015 roku komuś w FIVB spadł sufit na głowę, to aż boję się myśleć co spadło teraz. Otóż, jak doskonale wiemy przyszłoroczna Olimpiada odbędzie się w Japonii. W związku z powyższym żadna drużyna z Pucharu Świata nie uzyska awansu na Olimpiadę, gdyż Japonia od 1969 roku nieprzerwanie jest również gospodarzem Pucharu Świata. Gdyby nie fakt, że z urzędu Mistrz Świata ma zapewniony udział w tym japońskim turnieju nikt nie płakałby, jakby Polski miało tam zabraknąć.

Sezon niezwykle intensywny, obfity w masę turniejów. Dużo grania, dużo szans medalowych i miejmy nadzieję, że dużo sukcesów. Jeden tylko apel mam do naszych złotych chłopaków. Panowie, nie odpuszczajcie żadnego meczu, żadnego turnieju. Coś się nie uda, coś się nie powiedzie, wszyscy zrozumiemy i będziemy z Was dumni za walkę. Jestem w stanie, jak chyba większość kibiców, porażkę, ale nie jestem w stanie zaakceptować sytuacji, kiedy ktoś nie gryzie parkietu, nie zostawia serducha, zdrowia na boisku. Teraz jest Wasz czas, Wasze 5 minut. Walczcie do końca, do ostatniej kropli potu o każdy punkt, set, mecz, medal, triumf. Być może nie zdobędziecie wszystkich możliwych laurów, ale jedno jest pewne – swoją postawą, walecznością, hartem ducha zdobędziecie na zawsze serca 40 milionów polskich kibiców. My jesteśmy dziwnym narodem. Na co dzień się kłócimy, nie zgadzamy się ze sobą, ale w chwilach sukcesów potrafimy się zjednoczyć i wspólnie świętować bez względu na wszelkiego rodzaju podziały, sympatie i antypatie. Głęboko wierzę, że Polska drużyna narodowa da nam w nadchodzącym, i kolejnych latach wiele powodów do wspólnego świętowania kolejnych laurów i triumfów. Zatem DO BOJU POLSKO!

© Z siatkówką przez życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci